9 życiowych lekcji 23 – latki

Categories Lifestyle, Polecane

Jakiś czas temu – a w zasadzie całkiem niedawno, miałam urodziny. Nie jest to dla mnie żaden specjalny dzień, choć w tym roku wyjątkowo dopisała pogoda i generalnie dzień ten, pomijając rzecz jasna zobowiązania zawodowe, spędziłam całkiem przyjemne. Następnie odbyło się świętowanie z rodziną, świętowanie ze znajomymi wciąż przede mną, a mnie samej w związku z bezdyskusyjnie uciekającym czasem, zebrało się na rozkminy.  Zapraszam na wpis o 9 krótkich lekcjach, które podczas 23 lat na tym nędznym padole, dało mi życie. Będzie nostalgicznie, zabawnie i przede wszystkim szczerze. Chodźcie!

1.Nie bój się

Jeśli chodzi o uczucie lęku, kiedy Ty stałaś w kolejce po cycki, ja stałam w kolejce po niespotykaną wręcz umiejętność obawiania się dosłownie wszystkiego. W gratisie dostałam również czarnowidztwo i kompletny brak wiary w swoje możliwości. Walczę z tym jak mogę- i biorąc pod uwagę na jak wiele przełomowych rzeczy odważyłam się w minionym roku swojego życia, chyba idzie mi całkiem nieźle. Naprawdę nieźle. Mogę wręcz rzecz, że od kiedy zaczęłam widzieć wszystko w barwach jasnoszarych ( a nie czarnych, a to zawsze jakiś postęp), moje życie psychiczne wkroczyło na zupełnie inny poziom komfortu.

2. Szanuj zdrowie i dbaj o siebie

Zdrowie jest najważniejszym co masz i  najważniejszym o co możesz dbać. Przez ostatnie miesiące – a w zasadzie może i nawet lata – wiele bliskich mi osób musiało się zmierzyć z mniejszymi lub większymi zdrowotnymi zmaganiami. Wiadomo, najlepiej uczyć się na własnych błędach, ale w moim przypadku obserwacja cudzych podziałała jak zimny prysznic. Nauczyłam się słuchać swojego organizmu, dawać mu odpowiednią ilość snu i wysiłku fizycznego, ale i regeneracji, a przede wszystkim jeść tylko to, co mi służy (choć nadal walczę z uzależnieniem od ciastek Oreo i kawy z mlekiem). Nie mniej, ta obrana raz droga, jest moim zdaniem bez wątpienia słuszną.

3. Samodzielność to klucz do sukcesu

Facet, przyjaciółki, rodzice- to wszystko jest ważne, ale najważniejsza jesteś Ty. I to TY musisz sobie poradzić w każdej sytuacji i przeżyć swoje życie tak jak TY tego chcesz. I zrobić wszystko, żeby jak najmniejsza jego część była dziełem przypadku.

Wiecie kiedy poczułam się najbardziej samodzielna na świecie? Nie kiedy zarobiłam pierwsze pieniądze, nie kiedy po raz pierwszy wsiadłam sama za kółko, ale kiedy… założyłam swoje własne konto na Allegro. Brzmi idiotycznie, ale kupowanie na Allegro zawsze wydawało mi się Internetowym Wyższym Stopniem Zaawansowania i zawsze musiałam kogoś prosić o to, by mi coś kupił. Wiem. Brzmi dziwnie.

Nieważne co wzbudza w Tobie pragnienie samodzielności i kiedy ono przyjdzie. Ważne, żeby w ogóle przyszło, bo oglądanie się na kogoś przez całe swoje życie, to w moim mniemaniu jeden z najgorszych i najtrudniejszych do zdiagnozowania rodzajów zniewolenia.

4. Nie tkwij w relacjach, których nie jesteś pewna

Czasami przyjaźń lub związek da się uratować, czasami podskórnie czujesz, że nie, W tym drugim przypadku, warto pomyśleć o tym, że marnujesz czas nie tylko swój, ale przede wszystkim – tej drugiej osoby. A czas jest supercenny – prawie tak samo jako zdrowie.  I tak jak jestem zdecydowaną przeciwniczką słuchania instynktów czy intuicji, tak w tej kwestii- mogą mieć rację. Czasami ktoś po prostu nie jest dla nas i w gruncie rzeczy wiesz to od samego początku, ale czas płynie, a ty ze zwykłego przyzwyczajenia brniesz w to jeszcze mocniej. Nie warto. Zaufaj. 

5. Bądź wdzięczna

Wdzięczność to piękna cecha. I tak rzadko spotykana. Kiedyś gdzieś przeczytałam bardzo mądre zdanie, które w pewnym sensie stało się moją mantrą. Nie zacytuję go w pełni, ale puenta była taka, aby nie skupiać, na tym co chcielibyśmy mieć, ale tylko na tym tym co mamy na dany moment – bez wybiegania w przyszłość czy marzenia. A mamy zazwyczaj naprawdę bardzo dużo. Dlatego codziennie cieszę się z tego, że jestem zdrowa, zdawałoby się, że całkiem sprawna intelektualnie i mam wokół siebie osoby, które się o mnie troszczą.

Być może na co dzień tej mojej radości nie widać, bo zazwyczaj zachowuję stoicki spokój – rzadko kiedy wpadam w dołki, równie rzadko przeżywam wybuchy euforii. A w zasadzie to nie pamiętam czy kiedykolwiek takowy przeżyłam. Pewnie osobom, których zachowanie z natury jest bardziej teatralne, wyrażać wdzięczność jest łatwiej. Ja może mało wyrażam, ale dużo analizuje. I naprawdę, jestem bardzo wdzięczna sobie, losowi i wielu innym czynnikom, że jestem tu gdzie jestem.

6. Ucz się nowych rzeczy

Gdyby ktoś mi cztery lata temu powiedział, że z niecierpliwością będę oczekiwać dnia, kiedy wykonam kolejny trening albo że kiedyś będę pracowała w firmie zajmującej się sprzedażą FREZAREK (tak, przed tą pracą też nie miałam pojęcia co to) albo namawiać przez telefon do zakupu ubezpieczeń na życie, to chyba pomyślałabym, że czegoś nadużył. Na dzień dzisiejszy –  bardzo mocno staram się wierzyć, że o ile coś nie jest zaawansowaną fizyką kwantową, będę w stanie w zadowalającym stopniu to opanować. Inną sprawą jest to czy chcę to robić – jestem już z pokolenia, które nie wyobraża sobie męczyć się dzień w dzień przez osiem godzin i absolutnie nie będę robić w życiu czegoś, co wpędza mnie w depresję. Nie mniej, otwarcie umysłu na rzeczy kompletnie nam obce, choć nie jest proste przy obecnej konkurencji na ryku pracy, naprawdę może się opłacić. Chyba warto spróbować. I później wrócić do punktu nr 1. 

7. Nie musisz być we wszystkim najlepsza – to co najmniej naiwne

Jakiś czas temu z pomocą jednej z najbliższych mi osób, uświadomiłam sobie z bólem, że mój perfekcjonizm jest rzeczą, która najbardziej mnie ogranicza. Nie zrobię tego, bo nie potrafię zrobić tego jak profesjonalista. Nie zrobię tamtego, bo moje doświadczenie w tej kwestii jest zerowe i  na pewno masa osób robi to lepiej niż ja.

Z pewnością robi. Na tysiąc procent. Tylko dlaczego ja miałabym z tego powodu coś tracić?

Ktoś zawsze będzie od nas lepszy. Kojarzycie na pewno ten obrazek z podpisem głoszącym, że za cokolwiek by się w życiu nie zabrać, gdzieś w Azji jest jakieś dziesięcioletnie dziecko, które robi to lepiej. Damn right. Chyba trzeba się z tym pogodzić i  robić swoje.

8. Związek to ciężka praca

O ile Twój facet nie nazywa się Mark Darcy, a Ty nie masz nieustającego poczucia, że co by się nie stało i tak wszystko zakończy się happy endem – moja  przedostatnia ostatnia życiowa refleksja naprawdę może mieć sens.

Będąc nastolatką wydawało mi się, że miłość to tylko i wyłącznie przyjemności. Chodzenie za rękę do kina i kupowanie sobie prezentów na święta ( a trzeba było słuchać Happysadu, Kuba śpiewał, że miłość to nie pluszowy miś!). Teraz – między innymi po przeczytaniu TEJ książki – wiem, że jest to praca nie lżejsza niż zawodowa. I niosąca za sobą zdecydowanie dalej idące konsekwencje. 

9. Nie rozpamiętuj

Coś zrobiliśmy. Czegoś nie zrobiliśmy.  Z jakiegoś powodu stało się tak jak się stało i nie ma już odwrotu. Elsa ma rację – let it go, let it go. Żyć trzeba tym, co jest teraz. Czego sobie i Wam życzę.

***
Uściski
e.
  • Joanna Kołodziejska

    Cóż za piękny post <3
    Dziękuję za uczynienie niedzieli tak przyjemnym dniem! :*

  • Rady, które powinien opanować każdy i stosować je w życiu, bo wtedy o wiele prościej o szczęśliwą egzystencję. A chyba najważniejsze to uczenie się nowych rzeczy. Bo nigdy nie należy poprzestawać na laurach i gnić, nie robią nic, co znane.

    • Dokładnie! Choć czasami strach przed nowym bywa paraliżujący… 😉