podsumowanie 2017

2018 please be good

Długo zwlekałam z napisaniem tego posta. Po części dlatego, że akurat złożyło się tak, że właśnie rozpoczyna się sesja, a ja już przed Bożym Narodzeniem uwięziona byłam w notatkach i książkach. Po części stało się też tak ze względu na pracę, która zajmuje mi dużo więcej czasu i myśli aniżeli bym sobie życzyła, ale prawdziwy powód jest taki, że… w zasadzie nie za bardzo miałabym co umieścić we wpisie pod tytułem podsumowanie 2017 r. Kiedy poczytałam na innych blogach ile fantastycznych rzeczy udało się osiągnąć kolegom po fachu, kiedy poprzeglądałam na Instagramie wszystkie te kolaże złożone z pięknych zdjęć zrobionych w równie pięknych miejscach… dopadła mnie mała, noworoczna nostalgia. Była to ostatnia rzecz potrzebna mi do optymistycznego wejścia w Nowy Rok – a zatem, pomyślałam sobie, kurczę Emilia, masz 24 (!!!) lata, przestań w końcu porównywać się do innych! I oto jest. Moje niepodsumowanie. Mój wpis z nieosiągnięciami. Bezpodróżami.  Nikt nie mówił, że nie wolno. Chodźcie!

Czytaj dalej "O tym jak znowu nie uratowałam świata, czyli niepodsumowanie 2017"

pierniki świąteczne

pierniki świąteczne

Kiedy listopad się kończy, kwiczę z radości. Kiedyś nie znosiłam wiosennych miesięcy, bo miałam wrażenie, że w maju wszyscy poczuwają się do obowiązku bycia szczęśliwym. Nawet jeśli akurat kompletnie nie masz ochoty, musisz się radować. Bo jest maj. Bo wszystko budzi się do życia. Oprócz ciebie. Bo w maju MUSISZ być szczęśliwym.  Dzisiaj, kiedy jestem pesymistką odrobinę mniejszą aniżeli jeszcze kilka lat temu, niechęć do wymuszonych, wiosennych porywów optymizmu nieco mi przeszła. Akceptuję je, choć nie poczuwam się do zbiorowych fascynacji miesiącami wiosennymi i jeśli akurat w maju mam ochotę poużalać się trochę nad swoim losem, zrobię to choćby maj uparcie sypał mi kwiaty jaśminowca na głowę. Nieustająco  natomiast nie akceptujemy się z listopadem – i odczuwam ogromną radość, kiedy w końcu odchodzi i zamienia się w pachnący cynamonem i goździkami grudzień. Tylko… coś z tym grudniem jest ostatnio nie tak. Z grudniem, ze Świętami, z całą tą przedświąteczną otoczką z choinek i pierogów. Wiesz co?

Czytaj dalej "Nie godzę się na takie Święta!"

pomysły na prezenty świąteczne

pomysły na prezenty świąteczne

Zazwyczaj piszę tutaj o tym czego nie warto kupować albo o tym dlaczego na danych rzeczach warto oszczędzać.  Dzisiaj zaszaleję i post będzie miał wydźwięk zupełnie przeciwny – w końcu Święta coraz bliżej! I tak, jasne – prezenty to ostania rzecz, która podczas Świąt Bożego Narodzenia powinna mieć dla nas znaczenie. U mnie w domu zawsze odgrywały drugorzędną rolę – ale jednak gdzieś tam w tle, pod prawie łysą choinką, zawsze były. I nie ukrywam – jako dziecko niesamowicie na nie czekałam. W moim dorosłym życiu zwyczaj obdarowywania drobiazgami najbliższych mi osób ostał się i  ma się całkiem dobrze. Wraz z kilkoma chętnymi do blogowej pomocy osobami zrobiliśmy burzę mózgów i dzisiaj zapraszam Was na wpis poświęcony świątecznym drobiazgom, które z pewnością uprzyjemnią ten świąteczny czas Waszym najbliższym. Jeśli szukacie inspiracji i chcecie mieć plan zanim ruszycie w tłum poszukujących prezentów ludzi w galeriach handlowych, zapraszam serdecznie!

Czytaj dalej "Poradnik prezentowy, czyli pomysły na świąteczne upominki i kilka uniwersalnych porad"

jak dbać o ubrania

jak dbać o ubrania

Nie lubię narzekać na czasy, w których żyjemy. Szczerze mówiąc, takie narzekania zawsze wzbudzają moją delikatną irytację. Ile razy przyszło mi słyszeć teksty w stylu –  kiedyś to była lepsza woda! Kiedyś to były prawdziwe warzywa, nie to co teraz – ogórki o smaku pestycydów! I tak dalej. Wiecie o co chodzi. Zawsze dobrze, tylko nie teraz.  Jest jednak jeden aspekt, który niezaprzeczalnie w miarę upływu czasu staje się coraz gorszy – jakość ubrań. Co więcej, spada wprost proporcjonalnie do wzrostu cen. Nikogo więc nie dziwi, że tekstów stylu ta sukienka jest ze mną od podstawówki słyszymy coraz mniej. Bo są bardzo małe szanse na to, że sukienka z sieciówki przetrwa chociażby od podstawówki do liceum, nie mówiąc już o hardkorowej sytuacji, gdy jej posiadaczka właśnie kończy studia.  Rozwiązaniem jest inwestycja w drogie rzeczy od projektantów lub niszowych marek, które są niestety a) trudno dostępne b) nikogo na nie nie stać. Inne rozwiązanie to przeczytanie tego posta.

Czytaj dalej "Jak oszczędzać na ubraniach, czyli kilka słów o białym t-shircie, lumpeksach i pralce"