jak dbać o ubrania

jak dbać o ubrania

Nie lubię narzekać na czasy, w których żyjemy. Szczerze mówiąc, takie narzekania zawsze wzbudzają moją delikatną irytację. Ile razy przyszło mi słyszeć teksty w stylu –  kiedyś to była lepsza woda! Kiedyś to były prawdziwe warzywa, nie to co teraz – ogórki o smaku pestycydów! I tak dalej. Wiecie o co chodzi. Zawsze dobrze, tylko nie teraz.  Jest jednak jeden aspekt, który niezaprzeczalnie w miarę upływu czasu staje się coraz gorszy – jakość ubrań. Co więcej, spada wprost proporcjonalnie do wzrostu cen. Nikogo więc nie dziwi, że tekstów stylu ta sukienka jest ze mną od podstawówki słyszymy coraz mniej. Bo są bardzo małe szanse na to, że sukienka z sieciówki przetrwa chociażby od podstawówki do liceum, nie mówiąc już o hardkorowej sytuacji, gdy jej posiadaczka właśnie kończy studia.  Rozwiązaniem jest inwestycja w drogie rzeczy od projektantów lub niszowych marek, które są niestety a) trudno dostępne b) nikogo na nie nie stać. Inne rozwiązanie to przeczytanie tego posta.

Czytaj dalej "Jak oszczędzać na ubraniach, czyli kilka słów o białym t-shircie, lumpeksach i pralce"

beżowy klasyczny trencz

Zawsze wiedziałam, że się nie zaprzyjaźnimy. I niestety miałam rację. Nie znoszę kiedy ktoś się spóźnia, ale jeszcze bardziej nie lubię, kiedy ktoś przychodzi za wcześnie. Dużo za wcześnie.  A ona zawsze to robi – zastaje mnie zupełnie nieprzygotowaną, pachnącą jeszcze wiatrem i z głową pełną niezrealizowanych letnich ambicji.  Nigdy nie zapowiada swojego przyjścia. Po prostu któregoś dnia ogałaca drzewa, zrzuca z nieba hektolitry deszczu i wprawia wiatr w stan ponadprzeciętnej agresji.  Nie odpowiadają mi takie nagłe działania. Ukrywam się przed nią, wchodzę pod koc, wystawiam jedynie  czubek nosa i zatapiam się w literacki świat, w którym zawsze świeci słońce. Jesień. Co roku ta sama.  Nic zaskakującego. A jednak co roku mam z nią problem.

Czytaj dalej "Jak ją polubić? Historia o klasyce, liściach i rozczarowaniach"

Wrzesień to zdecydowanie mój ulubiony miesiąc w roku.  Od zawsze wrześnie wspominam jako ciepłe, względnie słoneczne i takie… przyjemnie jesienne. Na jednym z blogów – czytam ich tyle, że niestety nie do końca pamiętam na którym – przeczytałam sformułowanie, że we wrześniu lato pęka. A no. Nie da się ukryć, że pękło. I niestety, zamiast deszczu złotych liści, spadły na nas hektolitry deszczu w asyście rwących wiatrów, mgieł i niekończących się przerażająco wysokich stopni wilgotności powietrza. Złotej polskiej jesieni raczej nie było. Ale, jako początkująca optymistka, zakładam, że może jeszcze będzie. Nie tracąc nadziei, udało mi się mimo wszystko przygotować dla Was kilka wrześniowych perełek, które umilały mi pełne deszczu, coraz krótsze dni. Chodźcie poczytać!

Czytaj dalej "Wrześniowe zauroczenia #2017"

jak kupować w lumpeksach

jak kupować w lumpeksie

Nawet nie wiecie jak wielka była moja radość, kiedy jakiś czas temu kupowanie w lumpeksach przestało być w końcu obciachem, na który połakomić się mogą tylko ci naprawdę ubodzy. O ileż ja w gimnazjalnych czasach nagimnastykowałam się, aby miejsce, które było głównym źródłem moich niebywale oryginalnych stylizacji pozostało sekretem! Ileż pytań pod tytułem gdzie kupiłaś tę świetną bluzkę pozostało bez odpowiedzi! Tymczasem dzisiaj, kiedy lumpeksy są po prostu lumpeksami, a nie powodem do wstydu, przychodzę do Was z postem, w którym pragnę pokazać niewielką, ale jakże wartościową część mojej lumpeksowej kolekcji. Obawiam się, że gdyby zliczyć wszystkie koszt wszystkich rzeczy, które zobaczycie poniżej, wyszłoby mniej aniżeli kosztuje byle sukienka fatalnej jakości kupiona w dowolnej sieciówce. Chodźcie zobaczyć – aby Was zachęcić, nadmienię że na Waszą uwagę czekają naprawdę niezłe kąski!

Czytaj dalej "Co można kupić w lumpeksie i dlaczego warto? Moje najlepsze znaleziska"