Ks. Kaczkowski, cytaty, grunt pod nogami

Ks. Kaczkowski, cytaty, grunt pod nogami

Jeśli spytacie mnie co stało się z tegorocznym lipcem, odpowiem – nie mam pojęcia. Bardzo miło byłoby, gdyby ktoś mnie oświecił i wyjaśnił co ostatnio dzieje się z czasem w moim życiu. Lipiec się po prostu rozpłynął. Zniknął. Właśnie rozpaczam nad jego krótkim żywotem. Nie zdążyłam się opalić, zażyć relaksacyjnej kąpieli w jeziorze, spędzić nocy nad Wisłą z przyjaciółmi i winem, nie zobaczyłam żadnego ciekawego miejsca… Nie zaznałam żadnej z typowo wakacyjnych przyjemności. Lipiec był miesiącem, w którym oddałam się pracy całkowicie i mam szczerą nadzieję, że w sierpniu będzie odrobinę lepiej i życie zawodowe nie zatryumfuje ponownie nad ważniejszymi jego aspektami. Nie oznacza to jednak, że lipiec był miesiącem beznadziejnym i spisanym na straty- co to to nie! Jeśli mimo tego nostalgicznego wstępu jesteście ciekawi co było małymi promykami ubiegłego miesiąca, koniecznie przejdźcie do pozostałej części posta.

Nie bądź taki, podziel się postem:
Czytaj dalej "Lipcowe zauroczenia #2017"
omlet z bananami, omlet z dwóch jaj

omlet z bananami, omlet z dwóch jaj

Foodbook był jednym z pierwszych postów na tym blogu i już w momencie, kiedy pomysł na bloga dopiero kiełkował nieśmiało w mojej głowie, wiedziałam, że od czasu do czasu będę chciała publikować tego typu pomysły na posiłki. Uwielbiam jeść i uwielbiam piękne zdjęcia. To nie mogło skończyć się inaczej! Żeby nie było wątpliwości, nadmienię, że nie oznacza to jednak , że zawsze jem tak pięknie jak wygląda to poniżej – czasami chwytam w biegu bułkę i parówkę i tak wygląda mój meal of the day. Ze względów estetycznych odpuszczam sobie jednak wtedy pielęgnowanie pasji do fotografii. Nie mniej, przez zdecydowaną większość życia staram się jeść zdrowo, bo w trakcie swojego 22-letniego jestestwa przekonałam się już jak ogromny wpływ na odżywianie na moje zdrowie, samopoczucie i wygląd. I chociaż czasu w moim życiu raczej ubywa niż przybywa, zawsze znajdę chwilę na ugotowanie pysznej zupy kremu. Niechaj fani superprzyjemnego tracenia czasu przy garach, śmiało podążają dalej!

Nie bądź taki, podziel się postem:
Czytaj dalej "Foodbook #2 – sezon na zielone, najzdrowsze brownie na świecie i przyprawa mojego życia"

Znalezienie idealnych dżinsów jest jak znalezienie idealnego faceta – trudne i wymagające dłuuugich poszukiwań. Ale na tym koniec podobieństw – o ile znalezienie idealnego mężczyzny jak zapewne wie już ta nieco bardziej poharatana życiowo część z Was jest niemożliwe, o tyle istnieje całkiem spore prawdopodobieństwo, że idealne dżinsy jednak gdzieś tam na Ciebie czekają. Ja, jako dobry, blogowy duszek, zamierzam dzisiaj podpowiedzieć Ci, gdzie je odnaleźć i  po czym je rozpoznasz. Zapraszam do wspólnej przygody w krainę dżinsu – zaopatrz się przy tym w kubek herbaty, to będzie długa podróż usłana denimowymi nitkami!

Nie bądź taki, podziel się postem:
Czytaj dalej "Jak rozpoznać idealne dżinsy i gdzie je kupić? Dżinsowy poradnik zakupowy"

W lipcowym Elle natknęłam się na wywiad z Panem Janem A.P Kaczmarkiem. Świetne wywiady to jeden z kilku powodów, dla którego wciąż sięgam po Elle – mimo, że praktycznie całkowicie zrezygnowałam jakiś czas temu z kobiecej prasy, bo całkiem prawdopodobne jest, że nie potrzebuję tony zdjęć influencerów z Instagrama w wersji papierowej. Wspomniany wywiad co prawda dotyczył zupełnie czegoś innego niż temat mojego posta, nie mniej, nie będę ukrywać, że był on inspiracją do jego napisania. Natknęłam się tam między innymi taką tezę: Małe miasto daje wielki apetyt na życie. Sprawia, że tworzymy sobie w głowie spektakularne światy. I bez przeprowadzania głębokich analiz, pomyślałam sobie – święta racja. Wszystkie moje plany, które od kilku już lat staram się konsekwentnie realizować, powstały jako rezultat długich wieczorów pełnych snucia nierealnych wizji w 18-tysięcznym Braniewie na Warmii. I wiecie co? To był naprawdę dobrze spędzony czas. Czego więc nauczyło mnie życie w małym mieście?

Nie bądź taki, podziel się postem:
Czytaj dalej "5 rzeczy, których nauczyło mnie małe miasto"

Na początku tego wpisu postąpię brutalnie – czas spojrzeć prawdzie w oczy! Prawda jest bowiem taka, że gdybym zdecydowała się stworzyć taki post jakieś trzy lata temu, prawdopodobnie kolejne trzy lata upłynęłyby zanim zdążylibyście go przeczytać. Równie dobrze mogłabym zatytułować go Wyznania Byłej Kosmetykoholiczki. Serio. Nadal jestem makijażowym freakiem i uwielbiam testować różnego rodzaju nowości, ale moja kosmetyczka jest dzisiaj zdecydowanie mniej wypchana niż jeszcze jakiś czas temu. Ten niechlubny stan rzeczy powodowany był nie tylko tym, że uwielbiam pielęgnować dziewczyńską stronę mojej  natury i pomagać swojej urodzie kolorowymi kosmetykami, ale też tym, że dostawałam kupę kosmetyków w prezencie. To prezentowe źródełko już na szczęście wyschło, a ja w międzyczasie dojrzałam i dzisiaj zdecydowanie wolę mieć kosmetyczkę stosunkowo ubogą, ale za to zaufaną. W dzisiejszym wpisie chciałabym Wam zaprezentować kilka genialnych produktów, które totalnie podbiły moje serce, nie mają wad i ochoczo będę je rekomendować każdej zainteresowanej. Nie jest to co prawda całość mojej makijażowej rodzinki  od upiększania, ale za to są to zdecydowanie najbardziej uhonorowani jej członkowie, którzy to jako jedynie zasługują na stuprocentowe zaufanie. Zapraszam!

Nie bądź taki, podziel się postem:
Czytaj dalej "Moje makijażowe hity. Jak ograniczyłam liczbę kosmetyków?"
reklamacje, zwroty, sieciówki, h&m, baleriny

reklamacje, zwroty, sieciówki, h&m, baleriny

Marzysz o torebce. Odkładasz na nią kilka dobrych miesięcy i w końcu nadchodzi ten dzień – zamawiasz ją przez Internet i z radosnym podekscytowaniem oczekujesz na kuriera. Kiedy w końcu przybywa i z szerokim uśmiechem podpisujesz się na wyświetlaczu jego tableta myślisz sobie – oto nadchodzę ja, ja i moja torebka! Podbijemy razem świat! I podbijacie. Przez miesiąc. A po miesiącu torebce urywają się rączki, skóra się wyciera i twoja wymarzona torebka zaczyna wyglądać jak wykonana z wyświechtanej skóry zdartej z  obicia starego fotela. Znasz to? Założę się, że tak. Życzę Ci oczywiście jak najmniej takich sytuacji i samych udanych zakupów, ale w razie czego – myślę, że warto przeczytać ten post. Zapraszam do lektury posta, dzięki któremu zareklamujesz każdą, nawet najbardziej bezczelną torbę jakości wołającej o pomstę do nieba.

Nie bądź taki, podziel się postem:
Czytaj dalej "Jak zareklamować produkt w sieciówce? Zwroty, reklamacje i świadomość konsumencka"

yves rocher skoncentrowany żel pod prysznic

Kojarzycie tę serię Ulubieńcy  u swoich ulubionych vlogerek na YouTube ? Ja znam i po prostu uwielbiam. Często podpatruję coś ciekawego dla siebie i myślę, że jakieś 40% mojej kosmetyczki i biblioteczki zostało gdzieś podpatrzone. Postanowiłam więc coś podobnego –  a w zasadzie identycznego, umówmy się, że to po prostu perfidne zerżnięcie – zrobić na blogu. Raz w miesiącu publikować będę post, w którym zapoznam Was z rzeczami, które w danym miesiącu skradły moje serce i sprawiły mi dużo radości. Postanowiłam jednak wykazać się minimum kreatywności i wymyślić własną nazwę – padło na Zauroczenia, bo jest to nazwa lekko romantyczna, poetycka i jak sądzę, nie przesadzona #trybskromnośćwyłączony. Jeśli macie ochotę zauroczyć się razem ze mną, zapraszam!

Nie bądź taki, podziel się postem:
Czytaj dalej "Czerwcowe zauroczenia #2017"
zakupy z wyprzedaży

zakupy z wyprzedaży

Wiosna odeszła. A wraz z nią pastelowe chusty, wiosenne botki z zamszu i ramoneski.  Czas otrzeć łzy, pogodzić się z tym na dobre i przywitać nowe. I przejść do porządku dziennego. A pozostając w temacie porządku – do napisania tego posta skłoniły mnie podsłuchane rozmowy koleżanek , żalących się na ciężki los, który każe niczego nieświadomej, bezbronnej kobiecie co sezon wywracać swoją szafę do góry nogami i wydawać majątek w galeriach handlowych. Wówczas uświadomiłam sobie, że jestem prawdopodobnie jedynym dziwadłem na tej planecie, któremu nie tylko sezonowe porządki nie sprawiają psychicznego bólu, a nawet dają … coś w rodzaju satysfakcji. Co prawda w tym roku moje ubraniowe rewolucje bywają mocno utrudnione, ponieważ mam do dyspozycji jednie wieszak na ubrania i totalnie malutką szafę. Ale i z tym sobie poradziłam – jeśli jesteście ciekawe jak zorganizować swoją szafę z okazji nadejścia nowego sezonu i nie stracić przy tym ani nerwów ani milionów monet, zapraszam!

CEL: uporządkowana, dobrze zorganizowana letnia garderoba
ŚRODKI OBOWIĄZKOWE: Ok. dwóch godzin wolnego czasu, cierpliwość i konsekwencja
ŚRODKI OPCJONALNE: dobra kawa, Przyjaciółka i opakowanie ciastek Oreo

Nie bądź taki, podziel się postem:
Czytaj dalej "Sezonowa organizacja szafy & małe zakupy wyprzedażowe"
zielone smoothie

Jeśli chodzi  o moje umiejętności kulinarne, mam wrażenie, że w ciągu ostatniego roku mocno się uwsteczniłam.  Serio. Mimo, że jestem taka hop do przodu, rozwój, motywacja  – kulinarną sferę mojego życia jakoś to wszystko omija i z daleka podziwiam osoby, które potrafią godzinę piec paprykę, tylko po to, żeby potem zblendować ją i zrobić z niej zupę. Ja prawdopodobnie pokroiłabym ją i położyła na kanapkę zanim piekarnik zdążyłby się rozgrzać. #truestory. Prawda jest taka, że mojej kuchni rządzą trzy zasady  – szybko, z łatwo dostępnych składników i możliwie jak najzdrowiej. Piszę możliwie, ponieważ zdarzają się dni, kiedy bez żadnych wyrzutów sumienia pałaszuję burgera z frytkami i nie mam najmniejszego poczucia winy. Burgery też są dla ludzi. I czekolada. I chipsy. Jeśli jednak mimo tych kontrowersyjnych teorii zaciekawiały Cię trzy zasady moich kuchennych rewolucji, koniecznie sprawdź co kryje się w dalszej części posta. Pamiętaj przy tym jednak, że każdy organizm potrzebuje czego innego, a ja nie jestem żadną specjalistką w tej kwestii. Słowo makro kojarzy mi się w sumie tylko z makroekonomią, a poniższe przepisy to tylko luźne propozycje.

Nie bądź taki, podziel się postem:
Czytaj dalej "Foodbook #1 – płatki owsiane inaczej, coś dla królików i słodkie, zielone smoothie"