morskie oko tatry

morskie oko tatry

Wakacje minęły. Bezpowrotnie. Możemy postawić im pomnik z napisem Wakacje 2017. Deszczowe i wietrzne. Na zawsze w naszej pamięci. No dobra, trochę dramatyzuję. Tak źle nie było. To, że ja od kilku dobrych lat lat spędzam raczej pracowicie jak na studentkę, nie oznacza, że korzystanie z nich jest niemożliwe. A żeby nie zniechęcać Was od początku swoim narzekaniem na brak czasu, dodam, że mimo tego negatywnego początku, to i mi  w tym roku udało się liznąć kilku dni wolnego. O moim wakacyjnym wyjeździe, ciekawej książce, kilku urzekających kosmetykach, rewelacyjnym kanale na YouTube i jednym przydatnym podcaście, przeczytacie dalej. Chodźcie!

Czytaj dalej "Sierpniowe zauroczenia #2017"
Ks. Kaczkowski, cytaty, grunt pod nogami

Ks. Kaczkowski, cytaty, grunt pod nogami

Jeśli spytacie mnie co stało się z tegorocznym lipcem, odpowiem – nie mam pojęcia. Bardzo miło byłoby, gdyby ktoś mnie oświecił i wyjaśnił co ostatnio dzieje się z czasem w moim życiu. Lipiec się po prostu rozpłynął. Zniknął. Właśnie rozpaczam nad jego krótkim żywotem. Nie zdążyłam się opalić, zażyć relaksacyjnej kąpieli w jeziorze, spędzić nocy nad Wisłą z przyjaciółmi i winem, nie zobaczyłam żadnego ciekawego miejsca… Nie zaznałam żadnej z typowo wakacyjnych przyjemności. Lipiec był miesiącem, w którym oddałam się pracy całkowicie i mam szczerą nadzieję, że w sierpniu będzie odrobinę lepiej i życie zawodowe nie zatryumfuje ponownie nad ważniejszymi jego aspektami. Nie oznacza to jednak, że lipiec był miesiącem beznadziejnym i spisanym na straty- co to to nie! Jeśli mimo tego nostalgicznego wstępu jesteście ciekawi co było małymi promykami ubiegłego miesiąca, koniecznie przejdźcie do pozostałej części posta.

Czytaj dalej "Lipcowe zauroczenia #2017"

yves rocher skoncentrowany żel pod prysznic

Kojarzycie tę serię Ulubieńcy  u swoich ulubionych vlogerek na YouTube ? Ja znam i po prostu uwielbiam. Często podpatruję coś ciekawego dla siebie i myślę, że jakieś 40% mojej kosmetyczki i biblioteczki zostało gdzieś podpatrzone. Postanowiłam więc coś podobnego –  a w zasadzie identycznego, umówmy się, że to po prostu perfidne zerżnięcie – zrobić na blogu. Raz w miesiącu publikować będę post, w którym zapoznam Was z rzeczami, które w danym miesiącu skradły moje serce i sprawiły mi dużo radości. Postanowiłam jednak wykazać się minimum kreatywności i wymyślić własną nazwę – padło na Zauroczenia, bo jest to nazwa lekko romantyczna, poetycka i jak sądzę, nie przesadzona #trybskromnośćwyłączony. Jeśli macie ochotę zauroczyć się razem ze mną, zapraszam!

Czytaj dalej "Czerwcowe zauroczenia #2017"