sweter h&m premium

biolove krem do rąk

Jakże prawdziwe jest stare, polskie powiedzenie – Święta, Święta i po Świętach! Jeśli chodzi o bloga – dwa wpisy o tej tematyce wystarczą mi zupełnie. W świątecznym ferworze zapomniałam kompletnie o listopadowych zauroczeniach a jest to post który pisać uwielbiam i bardzo nie chciałabym pominąć któregoś miesiąca – stąd w jednym wpisie połączenie listopada i grudnia.  Zanim wejdę w temat postanowień noworocznych, podsumowań roku i tym podobnych wpisów, które za niedługą chwilę zapewne zaleją blogosferę, chciałabym pokazać Wam kilka rzeczy, które bardzo umilały mi dwa ostatnie miesiące. Jeśli macie ochotę poczytać trochę o super serialu, zapoznać się z bardzo pozytywną piosenką z rewelacyjnym tekstem oraz uzupełnić swoją kosmetyczkę o krem do rąk o zapachu BROWNIE (brownie, rozumiecie to?!), zapraszam Was bardzo serdecznie!

Czytaj dalej "Zauroczenia – listopad i grudzień"

Kasia Tusk make photography easier

Zawsze mam problem z napisaniem kilku pierwszych zdań zauroczeń. Czuję taką podskórną potrzebę zainspirowania Was do kliknięcia czytaj dalej, do zaintrygowania, do zachęcenia poznania kilku rewelacyjnych rzeczy, które umilały mi całe poprzedni miesiąc. Tymczasem w praktyce najczęściej wygląda tak, że w tym miejscu narzekam na to jak szybko minął mi poprzedni miesiąc, jak beznadziejna jest pogoda i generalnie, że życie jest ciężkie, a ja malutka. Tym sposobem raczej za daleko nie dojdę – a zauroczenia to przecież taka pozytywna seria! Zanim stracę wątek i rozpiszę się nie na temat, zapraszam Was zatem do zapoznania się z kilkoma fan-ta-sty-cz-ny-mi rzeczami, które odkryłam całkiem niedawno i które chciałabym serdecznie polecić. Dziś bez narzekania. Just for fun. Chodźcie, poniżej co nieco o super książce, kilku kosmetykach i  całej masie rewelacyjnej muzyki!

Czytaj dalej "Październikowe zauroczenia #2017"

Wrzesień to zdecydowanie mój ulubiony miesiąc w roku.  Od zawsze wrześnie wspominam jako ciepłe, względnie słoneczne i takie… przyjemnie jesienne. Na jednym z blogów – czytam ich tyle, że niestety nie do końca pamiętam na którym – przeczytałam sformułowanie, że we wrześniu lato pęka. A no. Nie da się ukryć, że pękło. I niestety, zamiast deszczu złotych liści, spadły na nas hektolitry deszczu w asyście rwących wiatrów, mgieł i niekończących się przerażająco wysokich stopni wilgotności powietrza. Złotej polskiej jesieni raczej nie było. Ale, jako początkująca optymistka, zakładam, że może jeszcze będzie. Nie tracąc nadziei, udało mi się mimo wszystko przygotować dla Was kilka wrześniowych perełek, które umilały mi pełne deszczu, coraz krótsze dni. Chodźcie poczytać!

Czytaj dalej "Wrześniowe zauroczenia #2017"

morskie oko tatry

morskie oko tatry

Wakacje minęły. Bezpowrotnie. Możemy postawić im pomnik z napisem Wakacje 2017. Deszczowe i wietrzne. Na zawsze w naszej pamięci. No dobra, trochę dramatyzuję. Tak źle nie było. To, że ja od kilku dobrych lat lat spędzam raczej pracowicie jak na studentkę, nie oznacza, że korzystanie z nich jest niemożliwe. A żeby nie zniechęcać Was od początku swoim narzekaniem na brak czasu, dodam, że mimo tego negatywnego początku, to i mi  w tym roku udało się liznąć kilku dni wolnego. O moim wakacyjnym wyjeździe, ciekawej książce, kilku urzekających kosmetykach, rewelacyjnym kanale na YouTube i jednym przydatnym podcaście, przeczytacie dalej. Chodźcie!

Czytaj dalej "Sierpniowe zauroczenia #2017"