Co można kupić w lumpeksie i dlaczego warto? Moje najlepsze znaleziska

Categories Lifestyle, Moda, Polecane
jak kupować w lumpeksach

jak kupować w lumpeksie

Nawet nie wiecie jak wielka była moja radość, kiedy jakiś czas temu kupowanie w lumpeksach przestało być w końcu obciachem, na który połakomić się mogą tylko ci naprawdę ubodzy. O ileż ja w gimnazjalnych czasach nagimnastykowałam się, aby miejsce, które było głównym źródłem moich niebywale oryginalnych stylizacji pozostało sekretem! Ileż pytań pod tytułem gdzie kupiłaś tę świetną bluzkę pozostało bez odpowiedzi! Tymczasem dzisiaj, kiedy lumpeksy są po prostu lumpeksami, a nie powodem do wstydu, przychodzę do Was z postem, w którym pragnę pokazać niewielką, ale jakże wartościową część mojej lumpeksowej kolekcji. Obawiam się, że gdyby zliczyć wszystkie koszt wszystkich rzeczy, które zobaczycie poniżej, wyszłoby mniej aniżeli kosztuje byle sukienka fatalnej jakości kupiona w dowolnej sieciówce. Chodźcie zobaczyć – aby Was zachęcić, nadmienię że na Waszą uwagę czekają naprawdę niezłe kąski!

Dlaczego warto kupować w lumpeksach?

Kiedyś z lubością oddawałam się lumpeksowym wyprawom, ponieważ tak było zwyczajnie taniej – i był to jedyny słuszny powód. Na ten moment, kwestie finansowe odrywają rolę raczej drugorzędną, a istotniejsze dla mnie jest to, że moda z drugiej ręki jest zdecydowanie bardziej etyczna i ekologiczna. 

Kupując w lumpeksach, nie przykładamy ręki do ludzkiego cierpienia, które generują gigantyczne odzieżowe koncerny, a i środowisku jest lżej, kiedy dajemy jakieś bluzce drugie życie. Koniecznie obejrzyjcie The true cost na Netlflixie, a z pewnością zrozumiecie o czym mówię. Osobiście, z racji tego, że przez długi czas planowałam pisać pracę magisterską na temat łamania praw człowieka w przemyśle odzieżowym, zgłębiłam temat nieco bardziej – ale jest to materiał na co najmniej kilka osobnych wpisów. Wierzcie jednak na słowo, polityka gigantów takich jak Inditex czy LPP jest co najmniej średnio krystaliczna i osobiście czuję się zdecydowanie lepiej, kiedy przykładam do tego rękę chociażby w stopniu mniejszym niż kiedyś. Między innymi, dzięki lumpeksom własnie.

Po drugie, rzeczy z second handów są oryginalne i często niepowtarzalne. W jakichś 99% są też lepsze jakościowo aniżeli sieciówkowe, o czym mam nadzieję przekonacie się poniżej. Na całkiem sporą część moich lumpeksowych znalezisk pewnie nigdy nie pozwoliłabym sobie w oryginalnej cenie, a tymczasem, jestem dumną ich posiadaczką. Prawdziwe petardy zostawiam jednak na koniec – zaczniemy lajtowo.

Klasyczne t-shirty i bluzki

bluzki z lumpeksu

t-shirt bench 157

1. Szary, klasyczny t-shirt w serek, stuprocentowo bawełniany. TopShop.

2. Czarny, klasyczny t-shirt w serek. Marks&Spencer, 100% bawełna (przemilusi!)

3. Biało – czarny pasiak z okrągłym dekoltem. COS, 100% bawełna – mega gruba i porządna.

4. Czerwono – biały pasiak z organicznej bawełny. Gina Tricot.

5. Przepiękny, bawełniany t-shirt z dużym dekoltem w kształcie litery V. Uwielbiam nosić go tył na przód. Bench157.

PS. Tak, mam obsesję na punkcie pasków i wcale się z tym nie kryję.

Najpiękniejsza koszula na świecie

koszula z motywem etnicznym

koszula vintage

Przepraszam, że nie pokażę Wam zdjęcia tej koszuli w całości, ale za cholerę nie chciało wyjść nieprześwietlone.

W każdym razie, jest to klasyczna, biała koszula overize z przepięknymi, wyszywanymi detalami. Nie ma metki, nie mniej jest bardzo porządnie wykonana, a te piękne hafty to z pewnością jakieś artystyczne DIY. Jaaa uwielbiam ją!

Grube, dobre jakościowo swetry

sweter gap

1. Beżowy, klasyczny, grubo pleciony sweter. Mieszanka bawełny i wełny. Avenue.

2. Szary, minimalistyczny sweter z okrągłym dekoltem. 80% wełny. GAP.

Od dnia, w którym przypaliłam swój akrylowy sweter czatując przy gazowym czajniku, w którym gotowała się woda – wolę nie wchodzić w bliższe związki z akrylem. O ile mogłabym (i zapewne to zrobię) napisać Obronę poliestru, o tyle akryl jest materiałem, w którym naprawdę ciężko dopatrzeć się pozytywów.

A z czego zrobione jest większość swetrów w popularnych sieciówkach ? A no, z akrylu właśnie. Nie grzeją kompletnie, kosmacą się, są łatwopalne i rozkładają się pewnie jakiś milion lat. Dlatego, chcąc oszczędzić sobie wątpliwej przyjemności noszenia akrylu, większość swetrów kupuję w lumpeksach. Second handy to prawdziwa kopalnia swetrów z wełny i bawełny, a przy odrobinie szczęścia, można wyszperać nawet coś kaszmirowego.

A w dobrym gatunkowo, ciepłym swetrze jakoś łatwiej znieść tę okropną pogodę.

Klasyczna mała czarna

sukienka mango suit

Jestem zagorzałą przeciwniczką tych wszystkich list typu 10 rzeczy, które każda kobieta musi mieć w swojej szafie. Wcale nie musisz mieć w swojej szafie czegoś w czym źle się czujesz tylko dlatego, że wszystkie utytułowane stylistki tak twierdzą. Nie mniej, klasyczna mała czarna to coś co naprawdę jest evergreenem. Nie musisz jej mieć, ale pewnie nie byłaby to wcale zła decyzja – mnogość krojów sprawi, że każda z nas znajdzie coś dla siebie.

Swoją znalazłam w lumpeksie, jest z firmy Mango (seria Suit) i ma naprawdę przyzwoity skład (bawełna, viskoza i poliestrowa podszewka). Jest superluźna, co powoduje, że czuję się w niej naprawdę komfortowo, a krój typu na zakładkę sprawia, że nie jest to zwykła sukienka typu worek, a cała forma wygląda ciekawiej.

marynarka new look pudrowy róż

marynarka top shop

1. Różowa długa marynarka typu boyfriend, New Look

2. Czarna, klasyczna marynarka, TopShop

Marynarki to nie jest moja ulubiona część garderoby, ale doceniam ich ponadczasowość i w niektórych, szczególnie zawodowych okolicznościach bywają pożądane. Tym bardziej cieszę się, że nie musiałam wydawać na nie dużo i znalazłam je za grosze w lumpeksach – szczególnie, że wyszperałam te o moim ulubionym kroju, czyli dłuższe i zapinane tylko na jeden guzik. Bardzo dobrze robią one mojej sylwetce, a i cała stylizacja od razu zaczyna wyglądać dużo bardziej elegancko.

koszula dżinsowa second hand

Ta koszula to jedna z najstarszych rzeczy w mojej szafie  jest nieistniejącej już dawno marki Cherooke. Myślę, że śmiało mogę zaryzykować, że skończyła już dziesięć lat – jest to jeden z moich pierwszych lumpeksowych łupów w życiu! Pamiętam, że jak na second hand była stosunkowo droga i początkowo nie byłam do niej przekonana, bo większość koszul dżinsowych jest dopasowanych, a ta ma krój lekko oversize. Nie mniej, jesteśmy razem już ponad dyszkę, co czyni związek mój i tej koszuli dłuższy niż z jakimkolwiek facetem!

płaszcz j crew z lumepksu

wełniany płaszcz z lumpeksu

1. Beżowy, wełniany płaszcz, J.Crew

2. Czekoladowy, klasyczny, wełniany płaszcz oversize

Pod koniec posta pokażę Wam dwie największe lumpeksowe zdobycze mojego życia. Zaręczam, że warto było przebrnąć przez całość, aby dotrzeć tutaj!

Beżowy płaszczyk J.Crew to jedna z bardziej luksusowych rzeczy w mojej szafie – i uwierzcie mi, tę jakość po nim naprawdę widać. Pomijam już fakt, że jest stuprocentowo wełniany, ale sposób wykonania tej kurtki po prostu powala na kolana. Jeśli wszystkie rzeczy tej marki są uszyte z tak ogromną dbałością o szczegóły, o dosłownie każdą niteczkę, która brała udział w procesie ich powstawania – to naprawdę byłabym skłonna zapłacić za nie słono. Mnie udało się kupić go (nowego, z metką) za ok. … 30 zł. Cena sklepowa to prawie 2 tys. Ta rozbieżność nie wymaga chyba żadnego komentarza.

Brązowy płaszcz to z kolei rzecz, którą dorwałam … za 1 zł. Serio. Nie mam pojęcia dlaczego doczekał ostatniego dnia i sprzedawany był po najniższej możliwej cenie. Jest przecież przepiękny – ma klasyczną formę kolor i podobnie jak jego poprzednik, wykonany jest w stu procentach z wełny. Jedyne co bym w nim zmieniła to rozmiar, bo jest naprawdę spory. Dzielnie noszę go jednak jako oversize, a pod spodem skrywam wełniane swetry i tym sposobem żadne wiatry mi nie straszne. Zresztą, taka pudełkowa, geometryczna forma wygląda moim zdaniem bardzo elegancko.

szalik wełniany

Na sam koniec pokażę Wam klasyczny szalik marki Marks&Spencer. Jest ogromny, zawiera sporą domieszkę wełny i podobnie jak dżinsowa koszula towarzyszy mi już naprawdę bardzo długo. Myślę, że właśnie nadchodzi kolejna zima, podczas której korzystać będę z jego grzewczych właściwości!

***

To już wszystko co chciałabym Wam dzisiaj pokazać, nie mniej – jest to tylko niewielka część mojej kolekcji. Inne rzeczy, które dorwałam w lumpeksach możecie zobaczyć chociażby w TYM, TYM czy też TYM wpisie.

Ten post nie miał na celu przekonania Was, że tylko kupując lumpeksach będziecie szczęśliwi i etyczni. Absolutnie rozumiem, że dla niektórych noszenie ubrań po kimś jest absolutnie nie do pomyślenia, a second-handy to miejsca, w których śmierdzi i wszystko jest stare i poniszczone. Rozumiem. A fakt, że śmierdzi byłby raczej nie do podważenia (swoją drogą, specyficzny zapaszek to zasługa jakiegoś magicznego proszku, który odkaża ubrania).  Dla jednych obciachem są lumpeksy, dla innych półmetrowe, złote logo Korsa czy innego Hilfilgera z dumą eksponowane na równie złotej torebce. Co kto woli.

Nie mniej, mam nadzieję, że nawet jeśli osobiście jesteście przeciwnikami lumpeksów, choć jedna z rzeczy prezentowanych we wpisie zdobyła Waszą aprobatę.

Dajcie koniecznie znać jakie są Wasze najlepsze znaleziska!

Uściski,

e.

  • Joanna Kołodziejska

    Cieszę się, że Netflix jest przydatny 😀 Obejrzę sobie może polecany film wieczorkiem :>>
    Nawet nie wiedziałam, że niektóre z tych rzeczy są z lumpów! Np. szalik 😮 przecież on jest w super stanie! I koniecznie muszę zobaczyć tą koszulę na żywo, bo chyba jej nie widziałam?
    Buziaki :*

    p.s. koniecznie musimy sie razem na rubinkowo wybrać w któryś jesienny weekend 😀

    • Koniecznie!
      Co do szalika, mogłaś nie wiedzieć, bo kupiłam go pewnie z 10 lat temu – i nadal jak widać mi świetnie służy 😀
      W dokumenty na Netlflixie się wkręciłąm mega, teraz będę Wam pewnie konto blokować 😀

  • Fajnie, rzeczywiście uniwersalne, praktyczne, pasujące do wszystkiego znaleziska 🙂

    • Uniwersalizm w lumpeksowych poszukiwaniach do klucz do sukcesu! 🙂 Pozdrawiam 🙂

  • Ileeeeeeee rzeczy! Jesteś niezłą poszukiwaczką ubrań i to niezłych! Ja to rzadko chodzę po lumpeksach, jakoś mi nie po drodze do nich .Najbardziej to mi się nie chcę chodzić i szperać wśród dużej ilości ubrań, chyba dlatego wybieram sklepy sieciówkowe.. Jednak muszę się przekonać w końcu tam chodzić! Ale mam już kilka rzeczy (żeby nie było:D) i nie żałuje! 😉

    • Super! Może przekonasz się na dobre i również staniesz się lumpeksowym poszukiwaczem skarbów 😀 Pozdrawiam! 🙂

  • Chodząc po sklepach i butikach niestety wszędzie jest prawie to samo , chcąc się wyróżnić musimy szukać a secondhandy to ogromne pole do popisu 🙂 A do tego nie musimy się rujnowac …

    • Dokładnie – czasami będąc w galerii w 10 sklepach, tak naprawdę mam wrażenie, że ciągle jestem w jednym, bo wszędzie jest mniej więcej to samo 🙂 A SH – to wciąż niezbadany ląd 😀