Jak oszczędzać na ubraniach, czyli kilka słów o białym t-shircie, lumpeksach i pralce

Categories Lifestyle, Moda, Polecane
jak dbać o ubrania

jak dbać o ubrania

Nie lubię narzekać na czasy, w których żyjemy. Szczerze mówiąc, takie narzekania zawsze wzbudzają moją delikatną irytację. Ile razy przyszło mi słyszeć teksty w stylu –  kiedyś to była lepsza woda! Kiedyś to były prawdziwe warzywa, nie to co teraz – ogórki o smaku pestycydów! I tak dalej. Wiecie o co chodzi. Zawsze dobrze, tylko nie teraz.  Jest jednak jeden aspekt, który niezaprzeczalnie w miarę upływu czasu staje się coraz gorszy – jakość ubrań. Co więcej, spada wprost proporcjonalnie do wzrostu cen. Nikogo więc nie dziwi, że tekstów stylu ta sukienka jest ze mną od podstawówki słyszymy coraz mniej. Bo są bardzo małe szanse na to, że sukienka z sieciówki przetrwa chociażby od podstawówki do liceum, nie mówiąc już o hardkorowej sytuacji, gdy jej posiadaczka właśnie kończy studia.  Rozwiązaniem jest inwestycja w drogie rzeczy od projektantów lub niszowych marek, które są niestety a) trudno dostępne b) nikogo na nie nie stać. Inne rozwiązanie to przeczytanie tego posta.

Dbaj o rzeczy

Jak wspominałam, moim zdaniem jakość większości produktów oferowanych przez sieciówki woła o pomstę do nieba.

Akrylowy sweter za 99 PLN? Jasne! Czapka z 10 % wełny oznaczona na metce jako WEŁNIANA? Chleb powszedni.

To nie jest tak, że uważam, że sieciówki to zło wcielone. Nie mam nic przeciwko kupowaniu w nich, o ile ceny są adekwatne do jakości. Bo jeśli ktoś oferuje mi sweter, który w stu procentach składa się z akrylu i chce za niego równowartość mojej dniówki, to robi ze mnie idiotkę. A nie lubię kiedy ktoś to robi.

Nie mniej, kiedy już znajdziesz coś w dobrej cenie i o przyzwoitym składzie, nie daj się zwieść kolejnej mantrze fast fashion – kup, zużyj i kup kolejne. Szybka moda nie zakłada dbania o zakupione przedmioty. Rozsądna moda – jak najbardziej. Nawet średniej jakości bawełniany t-shirt będzie wyglądał dużo lepiej, kiedy prać go będziesz zgodnie ze wskazaniami na metce, w miarę potrzeby uprasujesz i generalnie – lepiej Wam będzie, jeśli odrobinę się zżyjecie.  A jeśli się nie zżyjecie, to pamiętaj, że zadbaną rzez łatwiej sprzedać, nie wstyd jej też oddać komuś bliskiemu.  Doceniaj swoją pracę i jeśli już zainwestowałaś w coś swoje ciężko zarobione pieniądze – po prostu o to dbaj. Bez względu na to czy to t-shirt od Hilfilgera czy od Ha end Ema.

sweter gap

Przełomem, który wydłużył życie moich ubrań, było odkrycie, że największym wrogiem moich ubrań – tych lepszej jakości jak i tych gorszej – jest … pralka. Nie oznacza to, że chodzę teraz brudna – tym co myślę o takich praktykach, pisałam TUTAJ. Odkryłam jednak, że większość moich rzeczy nie potrzebuje prania w maksymalnej temperaturze i odwirowywania na maksymalnych obrotach. Ubrania nie były przez to czystsze, a zdecydowanie szybciej zamieniały się w sprzęty przydatne jedynie do konserwacji powierzchni płaskich (czytaj: do wycierania podłóg). Jeśli chcesz przedłużyć niego żywotność swoich t-shirtów i sukienek, obchodź się z nimi delikatniej. Na pewno nie zaszkodzi, a da chociaż cień szansy, że żyć będziecie dłużej i szczęśliwiej. A ty wydasz mniej.

Lepiej klasyczniej

Człowiek podobno uczy się na błędach. Podobno. Ileż to razy obiecywałam sobie Emilia, w tym roku na trendy pozostajesz całkowicie oporna! Tylko dżinsy, biała koszulka i czarne botki – na nic innego nie szykuj miejsca!

Cóż. Zazwyczaj nie wychodziło i kończyłam z kilkoma trendowymi ubraniami, na które w kolejnym sezonie nie mogłam patrzeć.

Kojarzycie ten trend na wiązania za dekolcie? Wybuchł jak wulkan około dwóch lat temu – wszystkie trendsetterki zwariowały na jego punkcie, a sieciówki zalała fala wiązań. Były wszędzie. Żaden biust nie mógł być spokojny, bo prędzej czy później ukryty był za sweterkowymi sznureczkami. Również miałam taki sweterek, a jakże. Akrylowy, oczywiście.

Na szczęście powoli z tego wyrastam. Chyba warto z tego wyrosnąć. Może klasyczna moda jest nudniejsza, może nie daje stylu doznań co miksowanie trendów… ale powoduje, że przy minimum wysiłku wyglądasz maksymalnie dobrze. I powie Ci to zarówno koleżanka w Twoim wieku jak i jej starsza o 50 lat babcia.

20% trendów, 80% klasyki – to rozsądne proporcje, o których wspominałam TUTAJ. Nie musisz się ich kurczowo trzymać – możesz je modyfikować, możesz dodawać elementy ciekawsze niż biały t-shirt i niebieskie dżinsy.

Dobre jakościowo, basicowe rzeczy swoje niestety kosztują – ale wydajesz te pieniądze raz i na kilka lat masz spokój. Tym samym, w perspektywie czasu kupujesz mniej. A to już konkretna oszczędność.

Możesz też od razu przejść do punktu i odesłać wydawanie milionów monet na dobre dżinsy w zapomnienie.

Poluj w second handach

Jeśli czytacie mnie od jakiegoś czasu to zapewne wiecie, że lumpeksy uwielbiam i uważam się za całkiem niezłego szperacza. Jeśli jesteście tu po raz pierwszy, przeczytajcie proszę TEN wpis.

W tym punkcie to chyba w zasadzie nie ma co się za dużo rozpisywać – wszyscy chyba zdają sobie sprawę, że w lumpeksach jest taniej. Jeśli nie lubicie second hand’ów (do czego macie święte prawo, nie wszyscy muszą lubić tę zabawę), to pewnie ten punkt do Was nie przemawia.

Jeśli jednak czujecie, że chcecie im dać szansę, wiedzcie, że są to niepowtarzalne miejsca, w których dorwiecie ubrania maksymalnie dobre jakościowo po minimalnych cenach.

#krotka#historia#o#szaliczku

Czasami zastanawiam się jakim cudem tak dobre jakościowo i klasyczne rzeczy trafiają do lumpeksów. Ja wiem, że za granicą żyje się lepiej, no ale bez przesady – słuchajcie tego. Ostatnio wyszperałam w lumpeksie świetny szalik – był stosunkowo mały i trochę nie w moim stylu, ale przeczytałam na metce 100% cashmere i uradowana pobiegłam do kasy, tracąc tam zabójcze 2 PLN. Po przyjściu do domu olśniło mnie – to męski szalik. Pewnie dlatego średnio mi się widział. Nic straconego – trafia do mojego chłopaka. Ten, jako że generalnie obrotna z niego bestia, od razu sprawdza wartość rynkową naszego kaszmirowego cudeńka. I przez kolejne 10 minut obydwoje zbieramy szczęki z podłogi. Okazało się, że szalik jest jakieś super hipsterskiej angielskiej marki, która produkuje same kaszmirowe rzeczy i kosztuje … 275 EURO. Szalik za 1200 PLN – czujecie? Mój chłopak pieszczotliwie nazywa go szaliczkiem, wszędzie nosi ze sobą i kiedy idziemy do kina, szaliczek idzie razem z nami, bo w tych niepewnych czasach, strach go zostawić w szatni. Tylko my dwoje i szaliczek na zawsze. 

Kupuj kiedy naprawdę tego potrzebujesz

Nie ma nic gorszego niż poprawianie sobie humoru zakupami. To nawet brzmi dość smutno. Osobiście akurat nie mam takich tendencji, ale myślę, że mimo wszystko jest to problem powszechny.

Zdecydowanie lepiej wziąć życie w swoje ręce niż szukać pocieszenia w krzywo przeszytych ramionach poliestrowej sukienki.

Jeśli natomiast nie masz ochoty na powyższe –  poszukaj ukojenia u przyjaciółki. Wino i czekolada też są spoko. I kosztują zdecydowanie mniej.

Niepokojące jest też zjawisko pod tytułem a tak poszłam popatrzeć co mają. To też nie o mnie – ale znam to z życia koleżanek. Chodzenie po galerii i szukanie bógwieczego, najczęściej kończy się dla naszych finansów bardzo źle. Bo przecież zawsze znajdzie się coś, co wpadnie nam w oko i co wyda nam się w tym konkretnym momencie naprawdę niezbędne.

Nie chcę krytykować spontanicznych zakupów – sama mam kilka rzeczy nabytych w ten sposób i naprawdę je uwielbiam. Problem zaczyna się, kiedy stają się regułą.

Dbaj o swoje finanse i nie pozwól nadmiarowi wolnego czasu spędzanemu w galeriach nad nimi zapanować.

jak prać wełniane swetry

Nie kupuj rzeczy na specjalne okazje

Jakiś czas temu byłam na weselu. Kupiłam sukienkę – no jak nic przeczę sama sobie, przecież wesele zdecydowanie jest specjalną okazją!

Sęk w tym, że nauczyłam się już wybierać rzeczy na specjalne okazje tak, aby były również rzeczami możliwymi do ubrania również i w innych okolicznościach. Na wesela wcale nie trzeba chodzić w przeszytych srebrną nitką sukienkach o kroju bombki. Możesz wybrać coś zdecydowanie bardziej klasycznego, stonowanego i mniej określonego – a potem wykorzystać tę sukienkę w pracy, na egzaminie czy po prostu nosić na co dzień do botków i grubego kardiganu. Srebrne bombki naprawdę nie mają sensu. Chyba, że paradujesz w takich na co dzień – to całkowicie zmienia postać rzeczy.

Sukienka, w której w tym roku byłam na weselu, była naprawdę mocno casualowa – ale dzięki odpowiednim dodatkom zrobiłam z niej elegancką kreację. Bez nich – będzie idealną sukienką na letnie, koktajlowe okazje. I na pewno nie będą to pieniądze wyrzucone w błoto.

Podobnie rzecz ma się z rzeczami kupionymi na przyszłość. Na lepsze czasy. 

Ubiorę, kiedy schudnę. Wezmę, bo jest w super cenie i  na pewno kiedyś się przyda.

Takie myślenie prawie w stu procentach skazują nowo zakupioną rzecz na sromotną porażkę. I spędzenie kilku kolejnych lat w szafie. Szkoda Twojemu czasu i pieniędzy. Zawsze też lepiej przezornie oszczędzić sobie rozczarowań – w razie gdybyś jednak nie schudła.

***

To w zasadzie byłoby na tyle. Wiem, że czasami zachowanie zdrowego rozsądku w świecie, który z każdej strony podpowiada nam, że wyznacznikiem naszego statusu jest ilość posiadanych przedmiotów ich cena, jest to ciężkie.  Sama jestem w trakcie nauki – mam jednak nadzieję, że te kilka wniosków, które już udało mi się wyciągnąć okażą się dla Was przydatne.

O swoim podejściu do oszczędzania na przedmiotach, które w naszym życiu mają relatywnie niewielkie znaczenie, pisałam również w TYM poście.

Jeśli masz ochotę na więcej tekstów o podobnej tematyce, zajrzyj też TU, TU i TU. 

Życzę Wam udanego weekendu i samych trafionych, ubraniowych wyborów!

Uściski,

e.

  • booklicity

    Świetny wpis! Zgadzam się kompletnie ze wszystkim co napisałaś… gorzej z wcieleniem tego wszystkiego w życie 😉 Pranie ręczne? Nie ma takiej opcji. Rozdzielanie ubrań na 10 kupek i wstawianie rzeczy na różne temperatur, różne wirowanie… nope. Do tego susze ubrania w suszarce co na pewno nie wpływa jakoś pozytywnie na długość ich życia. Zrobiłam się wygodna i faktycznie czasem jest tak, że wolę coś wywalić po jakimś czasie niż o to porządnie zadbać, a to standardowy błąd. Obiecałam sobie że postaram się wcielić w życie chociaż część z Twoich rad 🙂

    • Super, bardzo mi miło, że moje rady Ci się spodobały! Chociaż faktycznie, wcielenie ich w życie pewnie wymaga trochę czasu… i samozaparcia 🙂

  • Joanna Kołodziejska

    Tak dawno nie byłam w lumpie! Mam teraz samochód to się chyba przejadę na Rubinkowo xd
    A ty możesz już spokojnie pisać książki w stylu Kasi Tusk, bo post super <3 😀 Szał zakupów nigdy nie miałam, nawet pewnie chodzę za rzadko, bo coś nowego by się przydało, ale za to odkładanie rzeczy na 'bo zaraz schudnę' mam opanowane do perfekcji 😀 </3
    Buziaki :*

  • I moja szafa jest raczej bazowa – mam tylko te rzeczy, które lubię, w których dobrze się czuję. Całej reszty w zeszłym roku się pozbyłam – jakieś 12-14 dużych toreb opuściło moje mieszkanie 😉

    • Wow, to konkretne porządki! Dobrze mieć już takie za sobą, to daje takie fajne poczucie modowego oczyszczenia 🙂
      Bazowe rzeczy górą! 😀

  • Joanna Kołpak

    Ja przywiązuję się do ubrań i długo chodzę w tym samym, więc moja szafa nie jest zbyt bogato zaopatrzona. Co do lumpeksów wiem, ze można tam znaleźć perełki, ale sama nie potrafię grzebać. U mnie przygoda z lumpeksem kończyła się tak, że kupiłam i leżało.