morskie oko tatry

morskie oko tatry

Wakacje minęły. Bezpowrotnie. Możemy postawić im pomnik z napisem Wakacje 2017. Deszczowe i wietrzne. Na zawsze w naszej pamięci. No dobra, trochę dramatyzuję. Tak źle nie było. To, że ja od kilku dobrych lat lat spędzam raczej pracowicie jak na studentkę, nie oznacza, że korzystanie z nich jest niemożliwe. A żeby nie zniechęcać Was od początku swoim narzekaniem na brak czasu, dodam, że mimo tego negatywnego początku, to i mi  w tym roku udało się liznąć kilku dni wolnego. O moim wakacyjnym wyjeździe, ciekawej książce, kilku urzekających kosmetykach, rewelacyjnym kanale na YouTube i jednym przydatnym podcaście, przeczytacie dalej. Chodźcie!

1. Miejsce
Tatry

Nie wiem jaką formę wypoczynku preferujecie, ale ja od jakiegoś czasu nie wyobrażam sobie odpoczywać leżąc plackiem na plaży. To dla mnie zbyt statyczne. Po ośmiu godzinach z biurkiem dzień w dzień, miałam ochotę porządnie styrać się fizycznie. Co też, dzięki uprzejmości mojego chłopaka, który nie rozumie słów NIE DAM RADY, ZOSTAW MNIE, NIE WEJDĘ, miało miejsce w ubiegłym miesiącu.

Wiem, że zdjęcie, na którym widnieje Morskie  Oko sugeruje, że podążaliśmy klasycznymi, turystycznymi szlakami, co oprócz urokliwego, górskiego jeziora raczej nie miało miejsca. Prawda jest taka, że mamy bardzo mało zdjęć. Podczas podziwiania zapierających dech w piersiach widoków, chodzenia po ukwieconych polanach i mocząc obolałe kończyny w leczniczych termach, średnio myślałam o robieniu zdjęć. Toteż ich nie mam. Musicie uwierzyć mi na słowo.

Jeśli bylibyście tak mili i polecili jakieś piękne, kilkugodzinne szlaki dla początkujących, bylibyśmy bardzo wdzięczni. Bo w góry na pewno wrócimy. Tym razem w porządnych butach i nieco bardziej przygotowani fizycznie. Nie mogę się doczekać!

2.Książka
Frank Bettger, Jak przetrwać i odnieść sukces w biznesie

jak przetrwać i odnieść sukces w biznesie

Na pewno słyszeliście o bookcrossingu. Przygoda z tą książką rozpoczęła się w  Bibliotece w Braniewie (jeśli nie masz pojęcia gdzie u licha leży Braniewo, zapraszam do TEGO posta – to trudne do wyjaśnienia jednym zdaniem). Tuż przy wejściu znajduje się tam półka, gdzie leżą książki, które tylko czekają aż weźmiesz je do domu i obdarzysz miłością. Całkowicie za darmo! Biorąc pod uwagę to ile wydaję na książki, chociaż jedna darmowa, wartościowa pozycja wydaje się być niemałym sukcesem. Później przekazujesz książkę dalej, aby ktoś inny również mógł się nią pocieszyć.

Jak przetrwać i odnieść sukces w biznesie to w zasadzie bardziej zbiór historyjek wziętych z życia autora, Franka Bettgera, niż klasyczny poradnik. Wiecie, to książka z lat trzydziestych – wtedy niewątpliwie trendy wydawnicze wyglądały inaczej niż dzisiaj. Nie mniej, mimo że książka jest blisko sprzed stu (!!)  lat, pozostaje niesamowicie uniwersalna i każdy, kto kiedykolwiek pracował lub zamierza pracować z klientem, powinien ją przeczytać.

Dzisiejszy świat jest trochę pokręcony i czasami zapominamy o tym, że chcąc cos sprzedać, wcale nie trzeba sięgać po wyrafinowane techniki, opracowane przez wykwalifikowanych coachów z dumą przemawiających na rozmaitych speech meetingach.  Czasami najprostsze sposoby są najlepsze. I ta książka jest świetną przypominajką o tym, o czym w pogoni za pieniędzmi zapominamy.

PS. Jeśli czytaliście kiedykolwiek coś Dele’a Carnegie’go (Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi – na pewno obiło Wam się o uszy!), to jestem na sto procent przekonana, że i ta książka podbije Wasze serduszka.

3. Podcast
Joanna Glogaza o błędach przy prowadzeniu własnego biznesu

Podcasty to dla mnie ciągle stosunkowo nowa forma przyswajania wiedzy i szczerze mówiąc ciągle się z nią oswajam. Póki co to taka trochę love – hate relationship.

Nie mniej, pozostając w temacie biznesowym (taki biznesowy sierpień mi się trafił), mogę Wam polecić świetny podcast Joasi Glogazy, czyli bloggerki do niedawna występującej jako StyleDigger. Kiedy go przesłuchałam, nie mogłam uwierzyć, że to jej pierwszy raz – wszystko jest jasne, klarowne, spójne i słucha się naprawdę z ogromną przyjemnością.

W podcaście Joasia opowiada o początkach swojej działalności (firma szyjąca piżamy), błędach, które popełniła i sposobach na ich uniknięcie.

Jeśli myślicie o swojej działalności lub już ją prowadzicie, naprawdę bardzo polecam poświęcenie chwili na zapoznanie się z tym materiałem. Posłuchacie (a jeśli wolicie to również i przeczytacie) we WPISIE Joasi.

4.Kanał na YouTube
Architecture is a good idea

Nigdy nie byłam specjalną pasjonatką architektury, a jedyne przymiotniki jakie posiadałam w swoim zasobie słownictwa na określenie budynków to ładny lub nieładny. Ewentualnie wielki lub mały. Rzeczowo, merytorycznie i na temat.

Od kiedy trafiłam na kanał Pana Radka Gajdy, poszerzył się nie tylko mój słownik wyrażeń architektonicznych, ale i również perspektywa, z której patrzę na otaczające mnie budynki. A jako, że wciąż mieszkam w Toruniu, otacza mnie nie byle co.

Szczególnie polecam Wam odcinki z serii 5  miast, 5 ciekawostek, a bardziej praktycznej części moich Czytelników z pewnością spodoba się cykl o poszukiwaniu idealnego mieszkania. Na pewno warto też poświęcić chwilę na obejrzenie odcinka o tym jak galerie handlowe psują architekturę miejską – a od kiedy zdałam sobie z tego sprawę, moja niechęć do sieciówek maści wszelakiej tylko się wzmogła. Koniecznie zajrzyjcie na kanał Architecture is a good idea i sprawdźcie czy i Was wciągnie tak jak mnie!

5.Kosmetyki
Tonik różany, Evree
Tusz do rzęs, Cathy Eyes, Gosh

tonik różany evree opinie

gosh tusz cathy eyes recenzja

Do toniku z Evree wróciłam z podkulonym ogonem po średnio udanym romansie z oliwkową Ziają.

Uwielbiam go nie tylko za to, że pięknie nawilża i koi skórę, ale też za jego wielofunkcyjność – możemy używać go klasycznie lub jako mgiełkę wykańczającą makijaż. Powoduje, że lepiej stapia się on z naszą skórą i zdejmuje efekt pudrowości. Dodatkowo ma bardzo praktycznie opakowania z atomizerem (nie marnujemy dzięki temu wacików). Dla mnie ideał! Dostaniecie go praktycznie w każdej drogerii za ok. 15 zł.

Co do tuszu – tak, wiem, w TYM poście pisałam Wam, że na tusze do rzęs nigdy nie wydaję dużo, bo moim rzęsom i tak nic nie pomoże. That’s true. Tylko dlaczego pokazuję Wam teraz tusz za prawie 60 zł!?

Zacznę może od tego, że kupiłam go na jakiejś gigantycznej wyprzedaży w Hebe za bodajże 19 zł. Po drugie, to jedyny tusz, który faktycznie coś robi na moich rzęsach. Wiecie, z pustego i Salomon nie naleje, a więc nie jest tak, że po użyciu tego różowego cudeńka od razu zamacham do Was wachlarzem przyklejonym do mojej powieki. Niestety. Nie mniej, pogrubia rzęsy, jest trwały, a nawet odrobinę je wydłuża. Generalnie – moje oko dzięki niemu wygląda sto razy lepiej niż po jakimkolwiek innym. Wszystkim fankom delikatnego, naturalnego efektu naprawdę bardzo polecam.

7. Moda
Pierścionek piórko, I am

Oszalałam ostatnio na punkcie motywu pióra. Nawet w logo Emikola próbowaliśmy wcisnąć jakieś piórko, ale po pierwsze nic ciekawego nie znaleźliśmy na Envato Markecie, a po drugie średnio mi się to jednak komponowało. Może kiedyś. Kto wie.

W każdym razie, cała moja miłość rozpoczęła się od zakupu tego pierścionka – na jakieś gigantycznej wyprzedaży, za kilkanaście złotych. Od pewnego czasu nie kupuję sztucznej biżuterii, ale dla niego po prostu musiałam się ugiąć – i naprawdę nie żałuję, bo służy mi już dobre kilka tygodni, noszę go dzień w dzień i wygląda jak widać.

Wiem też, że Lilou wypuściło niedawno przepiękną kolekcję z piórkiem jako motywem przewodnim, ale tak bardzo zawiodłam się na jakości tej marki, że szczerze mówiąc, chyba wolę tego posrebrzanego przyjemniaczka z I am. Widziałam go również w jesiennej kolekcji, także jeśli Wam się spodobał, myślę, że są jeszcze spore szanse na jego dorwanie.

***

To już wszystkie moje zeszłomiesięczne zauroczenia. Czując już silny oddech jesieni na plecach, śmiem przypuszczać, że w kolejnym miesiącu pojawią się tu już jakieś cieplejsze ubrania, pyszne herbaty i inne jesienne niezbędniki. Tymczasem jeszcze mam wątłe resztki nadziei, że być może dane mi jeszcze będzie trochę ogrzać kości, łapiąc ostatnie słoneczne promienie tego lata.

Na koniec pytanie – wraz z moim nieodłącznym towarzyszem, szukamy jakiegoś wciągającego serialu –  może być obyczajowy, a najlepiej obyczajowo – kryminalny. I żeby odcinki były w miarę krótkie – to akurat mój wymóg, bo każdy kto kiedykolwiek oglądał ze mną jakiś film, wie na jakie ADHD cierpię w tej materii. Możecie coś polecić ?

Trzymajcie się ciepło,

e.

  • Tatry! Ja rok temu byłam w Bieszczadach i zakochałam się w nich bezpowrotnie. Bardzo, ale to bardzo żałuję, że nie mogliśmy z ekipą pojechać tam znowu w tym roku. Mam nadzieję, że w przyszłym się uda, bo szalenie chciałabym wrócić. Tym bardziej, że chłopak, z którym pojechałam wtedy, nie jest już tylko nowym znajomym❤

    • O tak, góry wciągają! Ja już planuję kolejne piesze wycieczki, mimo że na sama myśl bolą mnie nogi 😀
      A co do Twojego górskiego towarzysza, super! We dwoje zawsze raźniej podbijać szczyty 😀 <3

      • Dlatego tym bardziej żałuję, że musiał już iść do pełnoetatowej pracy i na razie nie ma co liczyć na urlop:(

  • Joanna Kołodziejska

    Beskidy, koniecznie Beskidy! Tatry są jak dla mnie zbyt zatłoczone, niemniej ciągle piękne. My też w tym roku nieźle się wykończyliśmy w Beskidzie Żywieckim. Co do książki – zapewne ciężko będzie znaleźć ale jak kiedyś wpadnie mi w oko to na pewno zajrzę.
    Kanał na Youtube zapowiada się ciekawe! Ostatnio buszuję po podróżniczych, ale coś czuję, że architektoniczny też przypadnie mi do gustu 🙂
    A tak w ogóle to gdzie zgubiłaś punkt 6? 😀
    Tusz może i kiedyś wypróbuję, jak również trafię na wyprzedaż bo inaczej raczej ciężko 😀 Pierścionek piękny! Aż szkoda że nie noszę pierścionków!