beżowy klasyczny trencz

Zawsze wiedziałam, że się nie zaprzyjaźnimy. I niestety miałam rację. Nie znoszę kiedy ktoś się spóźnia, ale jeszcze bardziej nie lubię, kiedy ktoś przychodzi za wcześnie. Dużo za wcześnie.  A ona zawsze to robi – zastaje mnie zupełnie nieprzygotowaną, pachnącą jeszcze wiatrem i z głową pełną niezrealizowanych letnich ambicji.  Nigdy nie zapowiada swojego przyjścia. Po prostu któregoś dnia ogałaca drzewa, zrzuca z nieba hektolitry deszczu i wprawia wiatr w stan ponadprzeciętnej agresji.  Nie odpowiadają mi takie nagłe działania. Ukrywam się przed nią, wchodzę pod koc, wystawiam jedynie  czubek nosa i zatapiam się w literacki świat, w którym zawsze świeci słońce. Jesień. Co roku ta sama.  Nic zaskakującego. A jednak co roku mam z nią problem.

Czytaj dalej "Jak ją polubić? Historia o klasyce, liściach i rozczarowaniach"