pierniki świąteczne

pierniki świąteczne

Kiedy listopad się kończy, kwiczę z radości. Kiedyś nie znosiłam wiosennych miesięcy, bo miałam wrażenie, że w maju wszyscy poczuwają się do obowiązku bycia szczęśliwym. Nawet jeśli akurat kompletnie nie masz ochoty, musisz się radować. Bo jest maj. Bo wszystko budzi się do życia. Oprócz ciebie. Bo w maju MUSISZ być szczęśliwym.  Dzisiaj, kiedy jestem pesymistką odrobinę mniejszą aniżeli jeszcze kilka lat temu, niechęć do wymuszonych, wiosennych porywów optymizmu nieco mi przeszła. Akceptuję je, choć nie poczuwam się do zbiorowych fascynacji miesiącami wiosennymi i jeśli akurat w maju mam ochotę poużalać się trochę nad swoim losem, zrobię to choćby maj uparcie sypał mi kwiaty jaśminowca na głowę. Nieustająco  natomiast nie akceptujemy się z listopadem – i odczuwam ogromną radość, kiedy w końcu odchodzi i zamienia się w pachnący cynamonem i goździkami grudzień. Tylko… coś z tym grudniem jest ostatnio nie tak. Z grudniem, ze Świętami, z całą tą przedświąteczną otoczką z choinek i pierogów. Wiesz co?

Czytaj dalej "Nie godzę się na takie Święta!"